Najgorzej, jest jak ktoś mnie zaskoczy pytaniem, czemu jestem sama. „a taka ładna dziewczyna ze mnie”.
Brrr - wzdrygam się jak w zimie. Jak mężczyźnie na spotkaniu odpowiedzieć na to pytanie?
Generalnie odpowiedź była prosta: Nikt mnie nie chce. Ale już tak nie odpowiadam, bo brzmi to trochę dziwacznie i zbyt usilnie skłania słuchacza, aby się bardziej zdziwił albo przez grzeczność zaprzeczył. A nie o to mi chodzi. Nie chodzi mi też o to, że aż tak bardzo źle o sobie myślę. (Bo już staram się tego nie robić). Mam kompleksy odkąd pamiętam, ale doszłam do wniosku, że trzeba wreszcie zacząć się lubić. Gorzej jest z pokonaniem nieśmiałości, ale to inna opowieść.
W ramach teorii, że wszystko, co mówisz o sobie, nabiera kształtów realnych, staram się nie mówić o sobie źle. Jest to trudne, ale możliwe.
Z miłością jest tak, że czekam, aż On mnie znajdzie. Ponieważ nie lubię latać za kimś. Nakłaniać, przekonywać, używać forteli lub innych damskich sztuczek, aby go omamić.
Ma mnie poznać, zachwycić się i zostać. Sam. Bez nacisków. Tak jest radykalnie, konserwatywnie i bardzo romantycznie. Ma się w moim towarzystwie poczuć bezpiecznie i mi zaufać. Ma ze mną być bo chce, a nie dlatego, że jest zobowiązany.
Dlatego muszę nauczyć się cierpliwości. Może mnie ktoś kiedyś odnajdzie. Byłoby naprawdę ciekawie związać się z kimś, kto mnie naprawdę lubi. Byłoby super gdybym mogła przy nim się czuć swobodnie, a nie udawać kogoś kim nie jestem. (Udawanie kogoś, kim nie jestem, nie wychodzi mi nawet w pracy, a w pracy spędza się 1/3 doby).
Takie konserwatywne podejście zaprzyjaźnienia się z mężczyzną wynika z dwóch przyczyn.
Zawsze uważałam, że mogłabym przeżyć całe życie z jednym mężczyzną. Niestety to się nie udało. Z różnych względów mężczyźni ze mnie rezygnowali. Już tego nie zmienię, ale też zamknęłam za sobą ten rozdział.
Mężczyzna jest zdobywcą i naprawdę to jest wyjątkowo seksowne, gdy dla ciebie pozbywa się nieśmiałości, zastrzeżeń i wreszcie rusza z miejsca.
I co najciekawsze zmieni moje podejście do pewnych spraw. Czyli być może kiedyś uda mi się coś nawet ugotować i nie zabić się przy okazji :)
- … ta za wysokie IQ pewnie ma! - Ma Pani wysokie IQ? - Nie wiem. Nikt mi nie mierzył. - Bo szukam żony dla brata – przyznała się dziewczyna z głosem Himilsbacha. A działo się to wszystko na przystanku obok mojego rodzinnego osiedla. Nie od razu zauważyłam, że na przystanku pod wiatą siedzą trzy postaci i „piją, lulki palą”. Gdybym ich wcześniej zauważyła, nie weszłabym pod wiatę. Zakończeń takich spotkań może być kilka. Niekoniecznie przyjaznych. Wszak Kraków żulami stoi. Żule tu rządzą i są nietykalni. Bo gdybym sobie otworzyła Żywca na przystanku i paliła na ławce od razu dostałabym zjebkę i mandat, niekoniecznie w tej kolejności. Udałam, że sprawdzam rozkład i z powodu ogólnego spadku ciśnienia musiałam koło nich usiąść. Zaraz obok dziewczyny, po której prawicy stał browar, potem siedział mężczyzna o wyglądzie żula i młody chłopak z bandażem na ręce. - Ale ja nie szukam męża – odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Ostatnio mi się oświadczył kolega w knajpie, ale to inna opowieść. Uci...
Komentarze
Prześlij komentarz