Najgorzej, jest jak ktoś mnie zaskoczy pytaniem, czemu jestem sama. „a taka ładna dziewczyna ze mnie”. Brrr - wzdrygam się jak w zimie. Jak mężczyźnie na spotkaniu odpowiedzieć na to pytanie? Generalnie odpowiedź była prosta: Nikt mnie nie chce. Ale już tak nie odpowiadam, bo brzmi to trochę dziwacznie i zbyt usilnie skłania słuchacza, aby się bardziej zdziwił albo przez grzeczność zaprzeczył. A nie o to mi chodzi. Nie chodzi mi też o to, że aż tak bardzo źle o sobie myślę. (Bo już staram się tego nie robić). Mam kompleksy odkąd pamiętam, ale doszłam do wniosku, że trzeba wreszcie zacząć się lubić. Gorzej jest z pokonaniem nieśmiałości, ale to inna opowieść. W ramach teorii, że wszystko, co mówisz o sobie, nabiera kształtów realnych, staram się nie mówić o sobie źle. Jest to trudne, ale możliwe. Z miłością jest tak, że czekam, aż On mnie znajdzie. Ponieważ nie lubię latać za kimś. Nakłaniać, przekonywać, używać forteli lub innych damskich sztuczek, aby go omamić. Ma mnie poznać, zach...
- … ta za wysokie IQ pewnie ma! - Ma Pani wysokie IQ? - Nie wiem. Nikt mi nie mierzył. - Bo szukam żony dla brata – przyznała się dziewczyna z głosem Himilsbacha. A działo się to wszystko na przystanku obok mojego rodzinnego osiedla. Nie od razu zauważyłam, że na przystanku pod wiatą siedzą trzy postaci i „piją, lulki palą”. Gdybym ich wcześniej zauważyła, nie weszłabym pod wiatę. Zakończeń takich spotkań może być kilka. Niekoniecznie przyjaznych. Wszak Kraków żulami stoi. Żule tu rządzą i są nietykalni. Bo gdybym sobie otworzyła Żywca na przystanku i paliła na ławce od razu dostałabym zjebkę i mandat, niekoniecznie w tej kolejności. Udałam, że sprawdzam rozkład i z powodu ogólnego spadku ciśnienia musiałam koło nich usiąść. Zaraz obok dziewczyny, po której prawicy stał browar, potem siedział mężczyzna o wyglądzie żula i młody chłopak z bandażem na ręce. - Ale ja nie szukam męża – odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Ostatnio mi się oświadczył kolega w knajpie, ale to inna opowieść. Uci...